Listopadzie! Proszę, bądź dla mnie dobry…

Gdyby ktoś zapytał mnie jeszcze niedawno, której pory roku najbardziej nie lubię, to na 100% odpowiedziałabym „JESIEŃ”. Przecież kto o zdrowych zmysłach lubi tę wszechobecną deprechę i pluchę za oknem, krótsze dni, zimny i porywisty wiatr oraz poranne przymrozki? Serio! Wyjeżdżam do pracy – ciemno. Wracam – ciemno. Owszem, wiem że to ma miejsce również zimą, ale  atmosfera zbliżających się świąt oraz (dawno niewidziany) biały puch jest jakiś taki bardziej… przytulny.

Continue Reading