Jesień… W tym roku będzie piękna!

 

Źródło: Pexels.com

Ostatnio Czas lubi sobie ze mnie żartować, bo niby jak ja TO mam rozumieć? Jesień? JUŻ?! PAŹDZIERNIK??!! Nie mam obsesji na punkcie lata, bo przecież (podobno…) każda pora roku ma w sobie coś pięknego i magicznego. No… chyba że mieszkasz w Polsce, gdzie obecnie wiosna jest jesienią, lato jest jesienią, jesień jest jesienią, a zima… Ok, pomińmy ten punkt, bo nasza zima udała się na emigrację.

Nie siedzę w świecie blogerów zbyt głęboko. Prawdę powiedziawszy, nie mam o nim zielonego pojęcia. Zauważyłam jednak dość ciekawy trend pt. „20014371869182 powodów, dla których jesień jest fajna!”. W sumie idea całkiem piękna, bo jest zapewne mnóstwo osób, które potrzebują pozytywnej energii na tę dość depresyjną porę roku. Z drugiej strony – JA PO PROSTU NIE LUBIĘ JESIENI. Przepraszam, ale nie potrafię udawać, że deszcz 24/7 przez 3 miesiące, sprawia mi jakąkolwiek frajdę. Złota Polska jesień – jak najbardziej tak! Wieczna chlapa? NIE. Do tego jestem typowo rannym ptaszkiem, więc wstawanie stało się dla mnie koszmarem, gdyż godzina 6 nie różni się niczym od 2 w nocy.

Niestety, pory roku nie zmienię, więc nie ma też większego sensu rozwodzić się nad plusami i minusami otaczającej nas aury. Nie, ja w tym roku zamierzam ją przetrwać zdecydowanie inaczej.

Po pierwsze – książki, książki i jeszcze raz książki!

Jestem prawdziwym chomikiem, jeśli chodzi o książki. Wpadam do księgarni  niczym burza, przetrzepuję wszystkie działy i potem wychodzę cięższa o kilka kilogramów książek cięższa. A potem zdarza się życie i nie jestem w stanie (czyt. zapominam) dokończyć NICZEGO.

Tej jesieni mój regał już przede mną nie ucieknie… A zaczniemy od Sekretnego życia drzew.

 

Po drugie – WINCYJ JĘZYKÓW!

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żyła sobie Asia, która kochała uczyć się języków obcych. Mało tego! Była w te klocki całkiem niezła. Potem poszła na studia i choć język angielski jak najbardziej się rozwijał, to mój niemiecki praktycznie przestał istnieć. Od kilku miesięcy pracuję nad jego „odzyskaniem” i jest progres (choć mógłby być większy, gdybym odpowiednio to rozplanowała…). Tej jesieni zamierzam przyłożyć się do niego jeszcze bardziej. Mam również niecny plan rozpoczęcia nauki czegoś nowego, ale to dopiero w listopadzie i szczegóły zachowam na potem.

Źródło: Pexels.com

Po trzecie – plany treningowe!

W końcu po coś tego trenera personalnego zrobiłam… Punkt ten dotyczy zarówno moich osobistych treningów w wolnym czasie, jak i prowadzenia klientów. Drugi punkt chciałabym dopiero rozkręcić, natomiast co do pierwszego – chcę włączyć nowe rzeczy do swojego aktualnego planu. Przede wszystkim jest to joga, aby ulżyć moim mięśniom oraz ścianka wspinaczkowa i basen. Zajęcia fitness jak najbardziej są fajne, ale ciało i umysł lubią zmiany.

 

I po czwarte – wyjść z domu!

Rany, ze mnie czasami jest taka babcia, że aż mi wstyd! Tej jesieni zamierzam częściej mówić „TAK!” na wszelkiego rodzaju wypady ze znajomymi, spacery, wspólne treningi itp. Prawda jest taka, że najtrudniej jest wyjść z domu. A może wolontariat w schronisku?

 

Także w tym roku z jesienną depresją zamierzam walczyć kreatywnością, rozwojem i… rozrywką. A jakie są Wasze plany na jesień?

  • Agnieszka Małecka

    sekretne zycie drzew <3